Terapia CAR-T-cells – nowe możliwości zastosowania

Terapia Car-T-cells jest wciąż na etapie intensywnego rozwoju. Na całym świecie zaczęły się badania, aby uczynić ją z jednej strony skuteczniejszą, z drugiej strony – bardziej bezpieczną. Pracuje się także nad poszerzeniem zastosowania CAR-T-cells w nowych wskazaniach i z wykorzystaniem także innych komórek odpornościowych a nie tylko limfocytów T.

Prof. dr hab. Sebastian Giebel, Klinika Transplantacji Szpiku i Onkohematologii Narodowego Instytutu Onkologii w Gliwicach.

Terapia CAR-T-cells to rodzaj immunoterapii stosowanej w leczeniu onkologicznym. Wykorzystuje się tu własne komórki odpornościowe pacjenta, które poddane zostały w warunkach laboratoryjnych modyfikacji genetycznej w celu dobrego rozpoznawania i niszczenia komórek nowotworowych. Na razie w leczeniu stosowane są zmodyfikowane limfocyty T, ale prowadzone są prace nad możliwością wykorzystania także innych komórek odpornościowych.

Dwa kierunki rozwoju CAR-T-cells

Jeden kierunek – to udoskonalenie technologii. Prace dotyczą np. wykorzystania komórek NK (z ang. Natural Killers), naturalnych zabójców, które, niczym policjanci, cały czas patrolują zakamarki organizmu w poszukiwaniu nieprawidłowych komórek – mogących stanowić zagrożenie dla zdrowia. Okazuje się, że komórki NK również można zmodyfikować. W zeszłym roku ukazała się pierwsza praca na ten temat – dotyczyła badania klinicznego, w którym uczestniczyło kilkunastu pacjentów z różnymi chorobami. Zastosowana u nich terapia zmodyfikowanymi komórkami przyniosła efekt i – co bardzo ważne – była pozbawiona ciężkich działań niepożądanych.

Drugi kierunek to łączenie różnych celów albo podawanie komórek zmodyfikowanych o różnych swoistościach. Do tej pory terapia CAR-T-cells zarejestrowana była w wariancie ukierunkowanym na antygen CD19 – cechę związaną z nowotworami układu hematologicznego, w tym – niektórymi białaczkami i chłoniakami. Zdarzały się jednak niepowodzenia. Wystarczy, że jedna na 1000 komórek białaczki nie będzie miała cechy CD19 i w związku z tym nie zostanie rozpoznana przez CAR T-cells i może być to źródłem odrostu nowotworu pomimo początkowej odpowiedzi. Zaproponowano więc strategię, żeby oprócz CD19 zaatakować też inny marker, na przykład antygen CD22. Można zmodyfikować limfocyty tak, żeby rozpoznawały jednocześnie CD19 i CD22. Można też zastosować osobno CAR-T-cells o swoistości anty-CD19 i osobno – rozpoznające CD22. Możliwości jest więc wiele.

Szersze spektrum wskazań i wcześniejsze linie leczenia

Dotychczas lek był zarejestrowany do stosowania u chorych do 25. roku życia z oporną ostrą białaczką limfoblastyczną z komórek B w nawrocie choroby po transplantacji szpiku lub w drugim i kolejnym rzucie leczenia, a także u dorosłych pacjentów z chłoniakiem rozlanym z dużych limfocytów B nawrotowym lub opornym, po co najmniej dwóch liniach terapeutycznych. Obecnie trwają procesy rejestracyjne dla szpiczaka plazmocytowego. Liczba wskazań do zastosowania terapii CAR-T-cells będzie nam się więc powoli rozszerzać. Dzięki temu będziemy mogli stosować tę terapię w większej liczbie przypadków, w których nie mamy na razie innej opcji leczenia.

Oprócz tego prowadzi się intensywne badania nad tym, aby terapię CAR-T-cells stosować wcześniej, a nie jako lek ostatniej szansy. Trwają prace zmierzające ku przesunięciu jej do zastosowania w momencie, kiedy układ odpornościowy chorego nie jest jeszcze wymęczony chemioterapią. Wtedy leczenie CAR-T-cells może dawać lepsze efekty. Mam też nadzieję, że uda się z czasem wprowadzić tę terapię do leczenia nowotworów litych a nie tylko hematologicznych. Takie badania również są przeprowadzane, na przykład w kierunku raka płuca, raka jelita grubego, trzustki. Wyniki wskazują na razie na umiarkowaną skuteczność tej terapii, gdyż zaatakowanie nowotworu litego zmodyfikowanymi komórkami układu odpornościowego jest trudne. Guzy lite charakteryzują się niestabilnością genetyczną i zmienną ekspresją antygenu na powierzchni komórek nowotworowych. Poza tym sama struktura nowotworu – w postaci zbitej masy komórek – powoduje, że limfocytom stosowanym w CAR-T-cells trudno jest się przez nią „przebić”. W przypadku nowotworów hematologicznych nieprawidłowe komórki są rozproszone i rozsiane, dlatego są łatwiej dostępne dla zmodyfikowanych komórek odpornościowych.

W Polsce terapia CAR-T-cells wciąż nie podlega refundacji. Toczą się jednak obecnie negocjacje z Agencją Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji. Mam nadzieję, że w tym roku sytuacja z refundacją ulegnie zmianie.